Postmodernity – Fusion of High and Low Art
Art & Language

Postmodernity – Fusion of High and Low Art

June 16, 2016
Postmodernity – Fusion of High and Low Art

According to Bauman, we are a generation of liquid modernity, a period that pays no heed to the obstacles and barriers of old systems or the intellectual backwardness of previous ages. Fluids travel easily. (…) they pass around some obstacles, dissolve some others and bore or soak their way through others still. [1]

Postmodernism or postmodernity calls into question not only all previous political systems, the historical narrative, but also the existing art; it opposes modernity (modern art), which followed impressionism and preceded conceptualism (late 19th and early 20th centuries).

Postmodern faith in progress, the relationship between art and technology, and discovery of ever new formal tools have finally undergone metamorphosis, taking hold in the ideas of destruction and deconstruction. In practice, this involves taking elements out of context and putting them in new artistic environments, thus assigning them new meanings. As a result, an image (we are still exploring the territory of painting) becomes an intertextual representation; i.e. an interrelation of texts building a new, unique painterly context; in other words, it is an association, connection, or interrelation of meanings, from which the image narrative emerges.

In my opinion, the postmodern creative freedom supplemented with irony blurs the boundary between the so-called low art and high art. So what is the difference? Well, high art feels at home in museums, theatres, opera houses, and philharmonic halls; it is reserved for the elite artists, who have always demanded from their audience a certain level of knowledge and familiarity with the cultural code to make possible a meeting between a spectator and, shall we say, an art product, i.e. a painting, sculpture, theatre performance, musical composition, etc.

I do not know whether art, like nature, seeks balance or simply cannot stand boredom, but high culture has been contrasted with low art, i.e. everything that is associated with mass (popular) culture (see Mass Culture and Popular Culture, whose character is determined by the mass media, i.e. television, radio, newspapers, and the Internet. In contrast to high art, its trans-mission must be standardised and reduced to a common denominator so that the message becomes clear and legible to the public, to the masses.

However, despite the huge gap between the characters of both arts and their bipolarity, their common ground is the area of mutual influences. That is where the mutation occurs. The arts undergo a fusion. Do the results of such transformations allow low art to aspire to high art? How is this possible?

Of course, one can disagree with this theory and claim that low art, associated with kitsch, focused on quantity and seeking plaudits, will never match the art of the salons. And yet I am convinced that this artistic misalliance is justified.

In my painting, a major sphere of intellectual inquiry is a music video, which is a medium of mass culture in its pure form. Both freeze frames and music are for me a source of creative inspiration. In this way, an element grabbed from the mass media stream becomes a part of the painterly representation – a painting, which is a traditional artistic medium of the elites. This classic, painterly form of representation arms pop mediocrity with refined individualism and vice versa – it multiplies small audience into mass audience. This is so because knowledge of and familiarity with the cultural code is no longer a necessary intellectual skill, but still a welcome one. This image no longer requires a user’s manual. The image has started to be intertextual, its meaning mutating under the influence of meetings with different audiences, having different awareness, mentality, knowledge, and imagination.

[1] Bauman Z., Liquid Modernity, Polity Press 2000, p. 6.

text in Polish
Ponowoczesność – fuzja sztuki wysokiej z niską

Według Baumana jesteśmy pokoleniem płynnej nowoczesności, czasu, który nie zważa na przeszkody i mury starych systemów i zaścianki myślowe przeszłych epok. Płyny bowiem nic sobie robią ze stałych przeszkód, omijają przeszkody i zapory, rozpuszczają albo torują sobie drogę, przesiąkając przez nie lub drążąc je kropla po kropli. [1]

Postmodernizm, czy też ponowoczesność poddaje w wątpliwość nie tylko dotychczas istniejące systemy polityczne, narrację historyczną, ale również dotychczasową sztukę; staje w opozycji do nowoczesności (modern art-u) kreślącej swoje granice pomiędzy impresjonizmem a konceptualizmem pod koniec XIX i na początku XX wieku.

Postmodernistyczna wiara w postęp i związek pomiędzy sztuką a technologią, odkrywanie wciąż to nowych środków formalnych przepoczwarzyło się w końcu i rozgościło w idei destrukcji i dekonstrukcji. W praktyce polega to na osadzaniu wyrwanych z kontekstu elementów w nowych plastycznych environment’ach i nadawaniu im tym samym nowych znaczeń. W rezultacie obraz (wciąż poruszamy się w obszarze malarstwa) staje się intertekstualnym przedstawieniem; a więc wzajemną relacją tekstów (sensów), budujących nowy, niepowtarzalny malarski kontekst; inaczej mówiąc związek, łączność, czy też zależność znaczeń, z których wyłania się narracja obrazu.

W moim odczuciu, ponowoczesna wolność tworzenia dozbrojona w ironię sprawia, że zaciera się granica pomiędzy tzw. sztuką niską i sztuką wysoką. Na czym polega różnica? Otóż sztuka wysoka upodobała sobie życie w muzeach, teatrach, operach i filharmoniach; zarezerwowana dla elit, które wymagały i nadal wymagają od swoich odbiorców pewnego poziomu wiedzy, obycia z kodem kulturowym, po to, by mogło dojść do spotkania pomiędzy widzem a, nazwijmy to, produktem sztuki, a więc obrazem, rzeźbą, przedstawieniem teatralnym, kompozycją muzyczną itp.

Nie wiem czy sztuka podobnie jak natura dąży do równowagi czy po prostu nie znosi nudy, ale kulturze wysokiej została przeciwstawiona sztuka niska, a więc wszystko to, co ma związek z kulturą masową (popularną) (patrz Kultura masowa a popkultura), której charakter determinują środki masowego przekazu, a więc telewizja, radio, prasa oraz Internet. W przeciwieństwie do sztuki wysokiej, jej trans-misja musi zostać zestandaryzowana, sprowadzona do wspólnego mianownika, po to, by przekaz stał się jasny i czytelny dla ogółu, dla mas.

Tym niemniej pomimo ogromnego rozziewu charakterów i dwubiegunowości obydwu sztuk, ich pogranicze znaczy strefę wzajemnych wpływów. Tam właśnie zachodzi mutacja. Następuje fuzja sztuk. Czy w rezultacie tych przemian sztuka niska może aspirować do miana sztuki wysokiej? Jak to możliwe?

Oczywiście można nie zgodzić się z tą teorią i twierdzić, że sztuka niska, kojarzona z kiczem, nastawiona na ilość i poklask nigdy nie dorówna sztuce salonów. A jednak jestem przekonany, że ten artystyczny mezalians ma rację bytu.

W moim malarstwie istotną przestrzeń intelektualnych dociekań stanowi teledysk, a więc czystej postaci nośnik kultury masowej. Zarówno stopklatki jak i muzyka stanowią dla mnie źródło inspiracji twórczej. Tym sposobem wychwycony ze strumienia masmediów element staje się częścią malarskiego przedstawienia – obrazu – tradycyjnego medium sztuki elit. Ta klasyczna, malarska forma przedstawienia uzbraja popową przeciętność w szlachetny indywidualizm, i odwrotnie – pomnaża kameralne audytorium w masową publiczność. Dzieje się tak, ponieważ znajomość i obycie z kodem kulturowym nie jest już niezbędną, choć nadal mile widzianą sprawnością intelektualną. Obraz właśnie przestał wymagać od użytkownika instrukcji obsługi.

Obraz zaczął być intertekstualny, jego sens zaczął mutować pod wpływem spotkania z różnym widzem o różnej świadomości, mentalności, wiedzy i wyobraźni.

[1] Bauman Z., Płynna nowoczesność, przekł. Tomasz Kunz, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2006, s. 341.

0

Follow Tomasz on

Comments (0)